10 lutego 2020

Podział województwa nam nie zaszkodzi

Jakkolwiek najlepszym rozwiązaniem dla Radomia i całego regionu „staropolskiego” jest wspólne województwo z Kielcami, popieramy również zapowiadany podział województwa mazowieckiego na dwie jednostki: województwo warszawskie oraz województwo „mazowiecko-staropolskie” z Płockiem i Radomiem jako miastami wojewódzkimi.

Ponieważ perspektywa podziału województwa godzi w budowany od dwu dekad układ polityczno-terytorialny, zrozumiały jest gwałtowny opór jego beneficjentów. Niestety rozgrywka nie jest czysta: w mediach pojawia się dużo „argumentów” demagogicznych bądź wręcz nieprawdziwych. Poniżej staramy się wyjaśnić podstawowe wątpliwości.

Nade wszystko zwracamy uwagę, iż największy sprzeciw wobec podziału województwa płynie z Warszawy. Czy ktoś uwierzy, że warszawianie protestowaliby, gdyby to wszyscy inni mieli stracić…?

 

Nowe województwo będzie za biedne?

Powstające województwo „mazowiecko-staropolskie” będzie mieścić się w średniej wielkości polskich województw. Również jego dochody oraz poziom zrównoważenia budżetu będą należały do przeciętnych. Wykazały to analizy prowadzone przez niezależnych ekspertów na zlecenie Kancelarii Senatu RP. Przeciwne twierdzenia, mające wykazać spodziewaną „biedę” budżetu województwa „mazowiecko-staropolskiego” opierają się na błędnych założeniach. Po pierwsze porównywanie proporcji dochodów potencjalnych województw „warszawskiego” i „mazowiecko-staropolskiego” nie jest trafne, jako że „warszawskie” będzie znacznie przewyższać dochodami większość obecnych województw. Po drugie błędne jest zakładanie proporcjonalnego podziału wydatków obecnego województwa, ponieważ „komin” wydatkowy mazowieckiego (ponad wszystkie inne województwa) związany jest z Warszawą.

 

Słabość nowego województwa przemawia za podziałem

Jednak niezależnie od oceny potencjału nowego województwa, nawet stwierdzenie jego „słabości” jest argumentem za podziałem. Oto w środku kraju mamy obszar wielkości średniego województwa, w którym są dwa duże miasta, porównywalne z miastami wojewódzkimi. Jeśli ten obszar okazałby się za słaby, by być samodzielnym województwem, taka sytuacja powinna być alarmująca dla władz centralnych i samorządowych. Należy podjąć stanowcze działania w celu jej zmiany. Jeśli w obecnym układzie nie tylko nie zwalczono tego problemu, ale problem ten się pogłębia, należy zmienić podział terytorialny. Stan obecny sprzyja nie naprawie sytuacji, lecz ukrywaniu jej wskutek spłaszczania obrazu statystycznego.

 

Konieczność dotowania nowego województwa

Dotowanie obszarów słabiej rozwiniętych jest działaniem uznawanym za słuszne w Polsce i Unii Europejskiej. Jednak obszary zewnętrzne województwa mazowieckiego były takiego przywileju w dużym stopniu pozbawione. Co gorsza dokładały się do „janosikowego”, które bogate mazowieckie płaciło na rzecz biednych województw. Tymczasem ze wsparcia korzystała Polska Wschodnia, o zupełnie podobnej sytuacji jak radomskie. Nie jest to sprawiedliwe. Zatem obszar nowego województwa powinien być dotowany niezależnie od układu terytorialnego. Co więcej powinniśmy domagać się wyrównania strat związanych z brakiem dostępu do wsparcia przez ostatnie dekady.

 

Nie chodzi o pieniądze, lecz o samorządność

Pojawia się argument, że fundusze unijne się kończą, zatem nie ma po co walczyć o odrębne województwo. Tymczasem nie pieniądze są najważniejsze, lecz realna samorządność regionalna. W obecnym województwie przewaga wielkościowa, kadrowa i instytucjonalna Warszawy jest tak duża, że samorządność regionu jest fikcją. Samo-rządzi się Warszawa, inni nie mają nic do powiedzenia. Dla Warszawy reszta województwa ma charakter co najwyżej „powiatowy”, nie dostrzega się potrzeby rozwoju Radomia jako dużego miasta. Nie chodzi zatem jedynie o dostęp do środków finansowych, ale o cele ich wydatkowania. Lepiej mieć mniejszy budżet, ale gospodarować nim samemu.

 

Podwojenie liczby urzędów i kosztów administracji?

Argument o mnożeniu urzędów nie jest trafny. Owszem, można rozważać optymalizację liczby województw, ale w skali całego kraju. W takim przypadku należałoby dążyć do zniesienia województw najmniejszych (lubuskie, opolskie, świętokrzyskie?). Proponowane województwo „mazowiecko-staropolskie” jest średniej wielkości, zatem dlaczego akurat tej jednostce odmawiać prawa do odrębnych urzędów? Porównywalne społeczności regionalne powinny mieć równe prawo do „własnych” urzędów. Ponadto podział województwa na dwa mniejsze nie oznacza jednak podwojenia kosztów administracji, bo i powstające nowe urzędy będą odpowiednio mniejsze. Korzystny jest też fakt, iż koszty działania urzędów poza Warszawą będą  znacznie niższe.
> Nieracjonalny podział kraju

 

Utrudniony dostęp do urzędów?

Niezależnie od umiejscowienia głównych siedzib urzędów marszałkowskiego i wojewódzkiego, nie jest konieczne, by mieszkańcy całego województwa musieli jeździć do Płocka bądź Radomia w celu załatwienia spraw. Problem należy rozwiązać tworząc biura obsługi petenta z gwarancją załatwienia każdej sprawy, która wymaga osobistego stawiennictwa. Takie rozwiązanie oznaczać będzie polepszenie dostępności do urzędów w stosunku do obecnej sytuacji, kiedy mieszkańcy całego województwa muszą jeździć do Warszawy. Rozwiązanie takie można narzucić już w ustawie tworzącej nowe województwo.

 

Utrudniony dostęp do infrastruktury społecznej?

Radom musi odzyskać status miasta wojewódzkiego właśnie po to, by posiadać infrastrukturę wyższego rzędu. Fakt, że z tak dużego miasta jak Radom trzeba jeździć do Warszawy na standardowe zabiegi szpitalne, jest skandaliczny. Zatem zakładanie, że radomianie zawsze będą musieli korzystać z infrastruktury warszawskiej jest niejako przypieczętowaniem degradacji Radomia. Ponadto istnienie granicy województwa nie jest przeszkodą w korzystaniu z infrastruktury. Obecnie radomianie leczą się bądź studiują również w Kielcach, Lublinie, Krakowie.
> Co mają Kielce, czego nie ma Radom
> Niedobór funkcji wyższego rzędu

 

Utrudnienia w komunikacji kolejowej?

Wręcz przeciwnie: podział województwa będzie sprzyjać bardziej racjonalnej organizacji transportu publicznego. Komunikacja między dużymi miastami (np. Radom-Warszawa) powinna odbywać się pociągami pospiesznymi/przyspieszonymi. Tymczasem obecnie (pomijając remonty) zdecydowana większość pociągów na tej trasie ma standard osobowych „kibli”, zatrzymujących się na każdym przystanku. Wprowadzenie granicy województw sprawi, iż organizatorem przewozów między Radomiem a Warszawą stanie się minister transportu – zgodnie z Ustawą o publicznym transporcie zbiorowym. Przewozy zostaną zlecone spółce PKP Intecity, a standardem komunikacji na tej trasie będą pociągi pospieszne. Tak jest na przykład między Łodzią i Warszawą: kursuje tam ponad 30 par pociągów pospiesznych na dobę. Granica województw nie przeszkadza łodzianom jeżdżącym do pracy w Warszawie. Natomiast z poziomu nowych województw będzie organizowany transport publiczny o zasięgu regionalnym, z uwzględnieniem potrzeb poszczególnych aglomeracji i odpowiednim skomunikowaniem z pociągami pospiesznymi. Co więcej obsługę połączeń regionalnych będzie można zlecić w otwartym przetargu, przełamując monopol drogich Kolei Mazowieckich.

 

Źródła: